Od babcinego dziedzictwa do twórczych lotów – historia Agrity
Sniedze Gaštola-KalniņaUdostępnij
Agrita to jedna z tych osób, których pasja do pracy zaraża także innych. Jej historia szycia zaczęła się już w dzieciństwie, u boku babci, i przerodziła się w prawdziwą miłość do tkanin, igieł i procesu tworzenia. Każda praca Agrity niesie w sobie jej staranność, odpowiedzialność i zaangażowanie, a także opowieść o tym, jak miłość do szycia może rozwinąć się w prawdziwe mistrzostwo. W tym artykule oddajemy głos Agricie Leišavniece-Štālmane, która dzieli się swoim doświadczeniem, inspiracją i wyzwaniami.

Jak i kiedy zaczęła się Twoja pasja do szycia?
Jakaś forma związku z szyciem towarzyszy mi odkąd pamiętam. Miłość do tego zajęcia bez dwóch zdań nauczyła mnie babcia, która bardzo starannie i porządnie zawsze pracowała nad swoimi projektami krawieckimi. Kiedy działała, często byłam obok. To właśnie przy jej nożnej maszynie do szycia nauczyłam się szyć moje pierwsze proste szwy. No, przynajmniej w tamtej chwili wydawały mi się proste. 😄 Gdy babci nie było w domu, często buszowałam po jej kufrach z tkaninami, owijałam się materiałami i marzyłam, co z nich uszyję. Regały z akcesoriami do szycia były też najciekawszym miejscem do odkrywania — igły, wstążki, koronki, guziki... A teraz sporo z tego trafiło do mnie w spadku i moje dzieci mogą z taką samą fascynacją grzebać w moich regałach. 😄

Później związek z szyciem trwał dalej, ponieważ chodziłam do szkoły średniej, gdzie oprócz standardowych przedmiotów można było też uczyć się szycia i zdobyć dyplom czeladnika krawiectwa damskiego. Na tym etapie życia część mojej garderoby szyłam sobie sama. Życie toczy się dalej i po ukończeniu szkoły średniej szycie na jakiś czas odłożyłam na bok, ale już od 9–10 lat znów do niego wróciłam, tworząc głównie coś dla siebie, przyjaciółek, a najbardziej dla rodziny.
Czy są jakieś szczególne tkaniny, których najbardziej lubisz używać w swoich pracach?
Łatwiej byłoby powiedzieć, przy jakich tkaninach sprawia mi mniejszą przyjemność pracować 😄 Ale jeśli mam wybrać ulubione, najlepiej lubię pracować z tkaninami sztywnymi i konkretnymi. Moje ostatnie miłości to softshell i eko-skóra. (Mój pierwszy kontakt z softshellem był jednak „bolesny” dla moich igieł 😄).

Bardzo lubię też pracować z dzianiną, bo stworzenie z niej wygodnej codziennej odzieży jest stosunkowo łatwe i szybkie, jest dostępna w różnych grubościach, z bardzo różnorodnymi ciekawymi wzorami i nadrukami, więc mogę dopasować się do gustu każdego z moich dzieci 😄

Co Cię inspiruje do tworzenia i działania?
Hmmm... chciałabym odpowiedzieć coś pięknego, ale tak naprawdę pierwszą inspiracją jest potrzeba... Córka ma zakończenie roku? Będzie sukienka! Przyjaciółka idzie na bal? Będzie! Mężowi zabrakło swetrów? Będą!


A kiedy pojawia się potrzeba, wtedy razem zaczyna się twórczy lot: jak będzie wyglądał efekt końcowy, do czego chcemy dążyć, co podkreślić, jaki nastrój stworzyć, jak czuć się w tym stroju? Oczywiście czasem inspiracji szuka się albo przychodzi do nas z internetowych głębin — zobaczysz gdzieś zdjęcie i mówisz: „Ja też chcę coś takiego!”, ale bardzo często w trakcie dopracowywania projektu coś i tak się zmienia, pojawiają się nowe pomysły i poprawki. To proces jest tym, co inspiruje.
Co najbardziej lubisz w tym procesie, od pomysłu do gotowego produktu?
Pierwsze cięcie w nowej tkaninie projektowej! Daje taki dreszcz emocji, małego adrenalinkowego kopa — no i wszystko, zaczęłaś to! Nie ma już odwrotu! Teraz trzeba to zrobić i zrobić jak najlepiej tylko potrafisz!

Czy pamiętasz jakiś szczególnie ważny albo wymagający projekt krawiecki? Jaki był?
Trudno wskazać jakiś szczególnie ważny projekt, bo wszystkie są dla mnie istotne, ale chyba najbardziej wymagające są te przeznaczone na wielkie życiowe wydarzenia, na przykład suknia ślubna (no bo jak się tym nie stresować?! 😄).
Pracując nad takimi projektami, zawsze jest stres, bo a nuż efekt końcowy jednak nie spodoba się osobie, która będzie nosić tę rzecz, a nuż nie będzie się dobrze czuła w sukience? To ogromna odpowiedzialność, nie tylko pod względem czasu i materiałów, ale też emocji.
Jedna z przygód, którą pamiętam — szyłam przyjaciółce sukienkę dla druhny, tkanina była bardzo nieposłuszna i trudna do szycia. W tamtym czasie miałam też mniejszy sprzęt techniczny, więc cały proces był ogólnie trudniejszy, niż mógł być. Sukienkę uszyłyśmy, przyjaciółka zadowolona, wszystko dobrze. A dzień przed ślubem telefon — przyjaciółka ze stresu schudła, sukienka za duża! Więc z sukienką pod pachą przyjaciółka przyjechała do mnie z Rygi, żeby szybko uratować, co się da. 😄 Ale wszystko dobrze, co dobrze się kończy.
Jakie rady dałabyś tym, którzy dopiero zaczynają uczyć się szyć?
Nie bać się. Ćwiczyć cierpliwość. Zaprzyjaźnić się z prujką i żelazkiem.
Co uszyjesz następne?
Bardzo lubię próbować czegoś nowego, uczyć się i robić rzeczy, których jeszcze nie szyłam. W planach na przyszłość chodzi mi po głowie pomysł uszycia torby, gorsetu bieliźnianego i płaszcza przejściowego. Co będzie pierwsze? Zobaczymy 🤭
Historia Agrity jest potwierdzeniem tego, jak ważne jest wracanie do tego, co sprawia nam radość w życiu, i oddawanie się kreatywności nawet w codziennym pośpiechu. Jej miłość do szycia i chęć tworzenia pięknych rzeczy dla rodziny i przyjaciół przypomina nam, że każdy projekt zaczyna się od małego, ale inspirującego pomysłu.
Mamy nadzieję, że doświadczenie Agrity zainspiruje również Was do zrobienia pierwszych lub kolejnych kroków na swojej twórczej drodze!
Zdjęcia z archiwum Agrity:







Twórczo, Sniedze