Historia mistrza Gvido Dekslingsa, który daje maszynom do szycia drugie życie
Sniedze Gaštola-KalniņaUdostępnij
Szycie to zawsze coś więcej niż tylko tkanina i nić – to cierpliwość, ruch, dźwięk, odczucie… a bardzo często także maszyna do szycia, która ma swój charakter i własną historię.
Właśnie dlatego tak ważne jest dla nas poznawanie ludzi, którzy stoją za tymi maszynami – tych, którzy je konserwują, naprawiają i dają im nowe życie. Tym razem zapraszamy do poznania mistrza serwisu maszyn do szycia Gvido, dla którego technika nie jest tylko mechanizmem, lecz żywym procesem.
Człowieka, który cierpliwością, wiedzą i sercem pomaga, by szycie trwało dalej – zarówno na zupełnie nowych, jak i na stuletnich maszynach do szycia.
Co zainspirowało Cię, by zostać serwisowym mistrzem maszyn do szycia, i jak zaczęła się Twoja droga w tej branży?
W dzieciństwie zawsze lubiłem rozkręcać rzeczy, żeby zobaczyć, jak działają – zegarki, radio, a nawet starą maszynę do szycia mojej mamy, która kiedyś przestała szyć. Oczywiście na początku łatwiej było ją rozebrać niż złożyć z powrotem… ale właśnie ten moment, gdy w końcu udało mi się ją złożyć i zaczęła działać. Chociaż gdy dorosłem i rozpocząłem pracę zawodową, nie zawsze była ona związana z techniką i mechanizmami, to w domu zawsze lubiłem naprawiać sprzęt.
Z maszynami do szycia zaczęło się całkiem przypadkiem, około 12 lat temu, kiedy znajomy poprosił mnie o naprawę maszyny do szycia swojej dziewczyny, uznając mnie za na tyle techniczną osobę, że dam sobie z tym radę. Tak, dałem radę :) … a potem już efekt kuli śnieżnej: znajomi, znajomi znajomych, dalsze kontakty, aż do dziś: szerokie grono klientów indywidualnych, którzy regularnie zlecają przeglądy, placówki edukacyjne w całej Łotwie oraz największe przedsiębiorstwa przemysłu lekkiego na Łotwie.
I tak, już nie tylko „domowe” maszyny do szycia, ale także overlocki, przemysłowe maszyny do szycia, overlocki, maszyny do ściegu krytego itp. Przez lata zbudowałem dobre relacje z wiodącymi markami, co pozwoliło mi poszerzyć wiedzę w zakresie urządzeń przemysłowych oraz serwisu i naprawy maszyn CNC do krojenia.
Ale nadal z ogromną przyjemnością naprawiam stuletnie maszyny do szycia z napędem nożnym.

Które marki i modele maszyn do szycia naprawiasz najczęściej i co wyróżnia Twoje podejście?
Statystycznie bez wątpienia na pierwszych dwóch miejscach są maszyny Singer i Brother, i jest ku temu powód: przy zakupie Singer często decyduje sama nazwa, bo od dawna wszyscy pamiętają nożną Singerkę babci, która szyła wszystko. Niestety tamte czasy minęły, choć również wśród tych producentów są modele naprawdę niezawodne. Krótko mówiąc: nie można oczekiwać, że budżetowa maszyna do szycia będzie szyć tkaninę tapicerską.
Jeśli chodzi o podejście: zacznijmy od tego, że nie reprezentuję żadnego producenta, choć przez lata z wieloma firmami wypracowałem świetną współpracę, zarówno w zakresie części zamiennych, jak i wymiany informacji technicznych.
Profesjonalne podejście, doskonała wiedza techniczna, cierpliwość.
Najważniejsze chyba jest to, że kocham to, co robię, robię to z sercem. Lubię codziennie poznawać nowych ludzi, słuchać ich, znajdować rozwiązania i sprawiać radość efektem końcowym.
Plus: nie ma nic do ukrycia, bo ponieważ naprawę wykonuję u klienta na miejscu, ma on możliwość zobaczyć cały proces naprawy i otrzymać zalecenia z konkretnymi przykładami. Zależy mi na tym, aby po naprawie urządzenia klient był bardziej świadomy, i tak, zawsze jak refren po każdej naprawie do wszystkich klientów: „Jeśli kiedykolwiek pojawią się jakieś pytania albo będzie potrzebna rada, śmiało dzwońcie, macie mój numer
Opowiedz o jakimś szczególnym przypadku – na przykład renowacji radzieckiej maszyny do szycia albo innym wyzwaniu!
To jest część, w której można by napisać książkę, a nawet kilka. Takich przypadków jest mnóstwo i są bardzo różne, czasem nawet zupełnie niezwiązane z naprawą maszyn do szycia 😀

Ale jeśli chodzi o maszyny do szycia: oto dwie takie „krótkie” historie:
Zwykłe wezwanie od klienta: trzeba naprawić starego Singera, jeśli się nie mylę, z lat 20. XX wieku, ręcznie napędzanego. Zima, śliskie drogi itd., podrygi pod Ryga, prywatne osiedle domów, przyjeżdżam do klienta, a na podwórzu stoi świeżutki samochód marki BMW, z dość mocno uszkodzonym przodem (zderzak, reflektor) i jeszcze to i owo …
No a że zima, zdarza się, pomyślałem.
Witam się z klientem, pytam, jak to się stało z autem, i oto historia klienta: jechałem do domu, zmrok, ślisko, auto zjechało z drogi żwirowej i wpadło do rowu, w śnieg itd., prędkość nie była duża… przyjechała pomoc, wyciągnęła auto, ale reflektor rozbił się właśnie o starą maszynę do szycia Singer wyrzuconą do rowu … i co, długo nie myśląc, zabrałem ze sobą „winowajcę”... Tak, trzeba naprawić.
To była bardziej renowacja niż naprawa, maszyna, która stała w rowie, była tam chyba już jakiś czas, ale się udało + restauratorzy drewna odnowili drewniane części i wszystko po złożeniu wyglądało naprawdę dobrze, a co najważniejsze – działa.
Tak ludzie przypadkiem zaczynają szyć 🙂
Ale tych historii naprawdę jest wiele i są świetne, co tylko dowodzi, że jestem we właściwym miejscu i robię właściwe rzeczy.
Jakie są najczęstsze błędy, które ludzie popełniają przy swoich maszynach do szycia, i jak ich unikać?
Czystość, czystość i jeszcze raz czystość. To jest podstawa wszystkiego! Wiele osób kupuje maszynę do szycia nieodpowiednią do swoich potrzeb i używa jej do niewłaściwych projektów.
Tak, praktycznie wszystko da się dostosować, ale na jak długo i z jakimi skutkami.
Dlatego za każdym razem, gdy ktoś pyta: „Jaką maszynę do szycia polecił(a)by mi Pan/Pani?”
W odpowiedzi zawsze pada pytanie: „Co będzie Pan/Pani na niej szyć?” i tak, to bardzo ważne, nie tyle sam materiał, co rodzaj wyrobów.
Wiele „błędów” wynika z drobiazgów: niewymienionej na czas igły, jakości nici, nieprawidłowo wyregulowanej maszyny do szycia itd…
Jaka byłaby Twoja najważniejsza rada dla osoby, która dopiero zaczęła szyć?
Zawsze pamiętaj, że szycie to proces, a nie wynik, proces, który powinien być lekki i przyjemny. Jeśli tak jest, to efekt również będzie znakomity :)

Ta historia jeszcze raz przypomina – szycie to nie tylko ładne szwy i gotowy efekt. To kwestia podejścia. Troski o swoją maszynę do szycia, cierpliwości wobec siebie i chęci zrozumienia, a nie pośpiechu. Czysta, zadbana i prawidłowo używana maszyna do szycia służy długo, cicho i niezawodnie – zupełnie jak dobry towarzysz na twórczej drodze.
Lubimy myśleć, że każda maszyna do szycia ma swoją historię – tak samo jak każdy, kto siada przy jej stole. A gdy proces jest lekki i przyjemny, szycie staje się przyjemnością, a nie obowiązkiem.
Bo najpiękniejsze rzeczy powstają wtedy, gdy szyjemy ze spokojem, ze zrozumieniem i z miłością 🤍