Szycie jako styl życia: droga Inny Kopicy od pasji do biznesu - tkaniny Charlotte

Szycie jako styl życia: droga Inny Kopicy od pasji do przedsiębiorczości

Sniedze Gaštola-Kalniņa

Są kobiety, które szyją, i są kobiety, które żyją szyciem. Inna Kopica jest jedną z tych, których historia inspiruje nie tylko przy maszynie do szycia, ale i w życiu w ogóle. Jej droga od dziecięcych lalek do kursów szycia dla tysięcy kobiet jest pełna ciepła, odwagi i dużej ludzkiej wrażliwości. W tej rozmowie Inna dzieli się tym, jak szycie stało się nie tylko jej codziennością, ale też sensem życia, biznesem i źródłem inspiracji dla innych.

Jak zaczęła się twoja droga w świecie szycia?
Czy pamiętasz swój pierwszy projekt szyciowy? Co cię do niego zainspirowało?

Szczerze mówiąc, w ogóle nie pamiętam jakiegoś szczególnego początku, bo mam wrażenie, że szyłam całe życie, odkąd tylko pamiętam. Pierwsze chyba były lalki, które potrzebowały strojów.
A potem, gdy miałam jakieś 15 lat, mama kupiła maszynę do szycia i od tego momentu nie umiałam już wyobrazić sobie siebie bez niej. I właśnie wtedy pojawiły się pierwsze magazyny Burda, które były jak coś z innej rzeczywistości, z tak niewiarygodnie pięknymi i niespotykanymi modelami ubrań. I tak zaczęłam szyć, szyłam wszystko, co było w tych magazynach, szyłam sobie, szyłam koleżankom i szyłyśmy razem z koleżankami.

Co skłoniło cię do tego, by zamienić szycie w swój zawód i styl życia?
Czy był to stopniowy krok, czy wielka decyzja podjęta jednego dnia?

Szycia jako zawodu nigdy nie rozważałam, bo jakoś zawsze uważano to za mało poważny zawód, z którego nie da się tak naprawdę utrzymać, a ja przez cały czas szyłam tylko po pracy, w wolnym czasie — wieczorami, nocami, w weekendy. Nie ukrywam, że w najtrudniejszych momentach kryzysu szycie dosłownie ratowało mnie od głodu.
A potem po 40. roku życia nadszedł moment, kiedy zrozumiałam, że nie chcę już tak pracować, zrozumiałam, że chcę mieć coś swojego, że chcę robić to, co lubię najbardziej, i mimo tego, że praktycznie nikt nie wierzył, że mi się uda, odeszłam z pracy etatowej i zostałam przedsiębiorczynią.

Prowadzisz popularne warsztaty — jak powstał pomysł na „Sekciarzy Szycia” i szkolenia szycia online?

Warsztaty i Sekta Szycia — to tak wyjątkowa i ukochana historia! Ten etap w moim życiu jest szczególnie ważny i piękny.


Wszystko zaczęło się zupełnie nieplanowanie i przypadkiem — od covid i lockdownu. Nagle, z dnia na dzień, żadna klientka nie potrzebowała już strojów, wszystko stanęło, a razem z tym stanęła też moja praca — półgotowe zamówienia wisiały na wieszakach, nikomu nie były już potrzebne, a ja zostałam bez jakichkolwiek środków do życia. Po etapie szoku i rozpaczy zrozumiałam, że trzeba się zmienić, że trzeba zrobić coś nowego, o czym już od jakiegoś czasu myślałam, ale ciągle odkładałam to z powodu braku czasu, a także niewiary, że w ogóle jestem w stanie to zrobić — zrozumiałam, że trzeba spróbować stworzyć warsztaty szycia torebek. To było ogromne wyzwanie, bo nie miałam absolutnie żadnej wiedzy w tej dziedzinie — nie wiedziałam nic o platformach, na których można je umieścić, nic nie wiedziałam o wideo, montażu, właściwie nie wiedziałam zupełnie nic.

I muszę ogromnie podziękować bardzo bliskim mi osobom, które pomogły mi na samym początku i pomagają do dziś.


I tak w czasie lockdownu zabrałam się za pierwsze — warsztaty robienia kosmetyczki. To chyba były najtrudniejsze warsztaty, bo wszystkiego uczyłam się od absolutnego zera.
A potem nadszedł moment, kiedy musiałam zacząć reklamować ich start w social mediach — nie spałam całą noc, czekając na poranek i zastanawiając się, czy ktoś zapisze się na moje warsztaty. A rano byłam naprawdę w szoku i szczęśliwa, kiedy zobaczyłam, ile osób zapisało się na moje warsztaty! Nie wierzyłam, że naprawdę wszystkie chcą uczyć się szyć ze mną.
I tak powoli zbliżaliśmy się do początku Sekty Szycia.
Kiedy rozpoczęły się warsztaty, powstał do nich osobny czat, na którym można zadawać pytania, rozmawiać z innymi uczestniczkami i pokazywać swoje uszyte prace. Stopniowo dochodziły kolejne warsztaty, uczestniczek na czacie przybywało, a nasza grupa była tak kreatywna, inspirująca i przyjazna, że dziewczyny nie chciały, żebym zamknęła czat po zakończeniu warsztatów, a jedna z uczestniczek wymyśliła nawet nazwę „Sekta Szycia”!
I tak powstała nasza ukochana sekta, w której jest już niesamowicie duża liczba uczestniczek! I szyjemy, szukamy pomocy, rad, rozmawiamy o wszystkim, co związane z szyciem i nie tylko!
I bardzo się cieszę, że ta grupa pomogła nam wtedy, gdy najbardziej tego potrzebowaliśmy.

Skąd czerpiesz inspirację do nowych kursów i projektów — z mody, materiałów, potrzeb klientek czy z wewnętrznego przeczucia?

Mam wrażenie, że inspiracja jest wszędzie — w social mediach, filmach, modzie ulicznej. Moja najbardziej ulubiona i inspirująca platforma to Instagram, tam często czerpię inspirację. Bardzo często pomysły na warsztaty przychodzą od naszego klubu i uczestniczek warsztatów. Czasami po prostu nagle pojawia się jakiś pomysł i tyle, jest poczucie, że taki warsztat jest potrzebny!

Które z twoich warsztatów są dla ciebie osobiście najbliższe sercu i dlaczego?

Trudno mi powiedzieć, który warsztat jest moim ulubionym, bo każdy ma swoją historię, każdy dał mi coś nowego, a na każdym było wiele wyjątkowych historii od uczestniczek, które sprawiały, że szeroko i szczęśliwie się uśmiechałam, a nawet płakałam ze wzruszenia i radości.

Jakie są najczęstsze wyzwania, z którymi mierzą się uczestniczki twoich kursów — i jak pomagasz im je pokonywać?

Chyba największym wyzwaniem, z jakim mierzą się uczestniczki warsztatów, jest brak czasu! I mam wrażenie, że sama czynię wszystko jeszcze bardziej wymagającym, kiedy tworzę nowe warsztaty :)! Mamy tak fantastyczne, kreatywne kobiety, które pasjonują się nie tylko szyciem, ale też innymi hobby, mają rodziny, bajecznie piękne ogrody, gotują fantastyczne potrawy, uprawiają sport, podróżują i z całego serca podziwiam, że potrafią znaleźć czas także na moje warsztaty i szyć tak cudownie piękne rzeczy!
Ale jeśli poważnie, jeśli pojawi się jakiś problem albo pytanie podczas warsztatów, to we wszystkich moich warsztatach są czaty, na których w każdej chwili staram się od razu pomóc uporać się z każdym pytaniem i zazwyczaj mi się to udaje.

Co chciałabyś zainspirować w innych kobietach, które marzą o tym, by zacząć szyć, ale jeszcze się nie odważyły?

Tutaj wszystko jest proste — po prostu zacząć! Jeśli ma się ochotę uczyć szyć, to po prostu trzeba wziąć maszynę do szycia, piękny materiał i dobre nożyczki i zacząć! Na wszelki wypadek można kupić jeden z moich warsztatów i dołączyć do czatu, gdzie można zadać każde pytanie, a ja odpowiem.

Jeśli się boisz, to po prostu wyobraź sobie, co będzie najstraszniejsze, jeśli nie wyjdzie za pierwszym razem? Zazwyczaj ta odpowiedź też pomaga, bo naprawdę nie będzie tam nic strasznego, a jeśli spróbujesz, może powstać coś pięknego! Tak po prostu wszystko wygląda!

 

Historia Inny pokazuje, że nigdy nie jest za późno, by podążać za tym, co naprawdę kochasz. Z ciepłem, prostotą i niezachwianą wiarą w siebie stworzyła miejsce, w którym kobiety czują się bezpiecznie, mają odwagę i są inspirowane. Jeśli też kiedyś wydawało ci się, że „szycie nie jest dla mnie”, ta historia może być właśnie tym impulsem, którego potrzebujesz. Bo jak mówi Inna — „Po prostu trzeba zacząć. Tak po prostu wszystko wygląda.”

Powrót do blogu

Zostaw komentarz

Pamiętaj, że komentarze muszą zostać zatwierdzone przed ich opublikowaniem.